Tuesday, May 30, 2017

Na początek napotkany jeż, ale kolorki potem też ;-)

Okazuje się, że naprawdę nie trzeba daleko chodzić, żeby nieoczekiwanie COŚ napotkać. Ten oto jeżyk wędrował sobie wczoraj nad Kłodnicą. W dodatku był łaskaw zapozować... W dodatku tak się złożyło, że miałam przy sobie aparat... Pełnia szczęścia...















1 comment:

Krystian Szymański said...

Aż się chce żyć! Tyle czasu musimy czekać, żeby przyroda nas obdarowała takimi cudeńkami. No i te ukwiecone Gliwice - nawet w Śródmieściu. Takie jeże często widuję też z mojego okna (wychodzą na żerowanie z terenu pobliskich działek), ale zazwyczaj nocą, więc nie są takie "fotogeniczne".