Postanowiłam, że kupię sobie jakiś top- na poprawę humoru i dlatego, że potrzebuję. Ale niestety, ja mam kogel-mogel nie tylko na blogu, ale i w życiu. Weszłam do fajnego sklepu z ciuchami indyjskimi (RAJ dla takich jak ja, bo tylu wspaniałych kolorów nie ma nigdzie)i po miłej pogawędce z właścicielem oraz przymierzeniu połowy sklepu, dostałam mały rabacik i kupiłam śliczną, kolorową spódniczkę :) Cała ja. Przed wyjściem poprosiłam jeszcze o możliwość zrobienia kilku zdjęć. Pan trochę dziwnie na mnie popatrzył, ale nie miał nic przeciwko...
Ale barwy!!!